damarina
Nurt - pierwsze podejścia
wtorek 24 listopada 2009, 14:24
Nurt jest z nami od wielu lat, ale dopiero od bardzo niedawna jego "prawna sytuacja" została definitywnie uregulowana i Nurt jest cały NASZ. Co mnie bardzo cieszy.
Dla mnie Nurt to prawdziwe intelektualne wyzwanie. Postanowiłam na nim zdobyć kolejne doświadczenia związane z rozgryzaniem końskiej natury. Dla siebie.
Jaki jest stan wyjściowy?
Nurt jest koniem dojrzałym (obecnie 14 lat) - gniadym wałachem rasy wielkopolskiej. Około 170 cm wzrostu w kłębie (zupełnie nie mój rozmiar). Na pierwszy rzut oka - koń zwalisty, przeciążony na przód. Pod siodłem bardzo posłuszny. W terenie odważny, stabilny i "chętny" w chodach.
Na ujeżdżalni pod siodłem w miarę zrównoważony.
W obejściu toleruje człowieka, ale mu do końca nie ufa. Manifestuje to z lubością - kładząc uszy na dzień dobry. Lubi nieraz ugryźć i to dotkliwie (na poważnie). Szczególnie w boksie. Zwłaszcza gdy jest zdenerwowany (lub go coś boli) - trzeba wtedy mocno na niego uważać.
W relacjach z innymi końmi - przyjaciel. Po środku hierarchii. Na pastwisku tworzący wokół siebie coś na kształt haremu wałachów (Nurt stoi w środku, a harem dwóch - trzech kumpli biega i odgania inne konie). Generalnie na pastwisku przesuwa się statecznie, niechętnie galopuje.
Z Nurtem nikt wcześniej nie pracował z ziemi. Oprócz sporadycznego lonżowania. Praktycznie chłopak był jeżdżony wyłącznie w siodle, a że był zawsze raczej posłuszny - nikt się nie przejmował jego psychiką, budowaniem relacji itp.... Tym bardziej że przez lata miał dwóch włascicieli (dwóch mężczyzn)- jeźdźców rekreacyjnych, którzy nie przejmowali się takimi pierdołami, jak jakieś rozmowy z koniem!
Tylko to jego gryzienie!
W stajni, gdzie stał ok. 10 lat - nazywano go swego czasu killerem. Może trochę na wyrost. Tym niemniej lubił co jakiś czas pokazać zęby otoczeniu. I podtrzymać swoją legendę.
Obecnie stoi razem z moją Legią u Szinuków, gdzie ma dużo otwartej przestrzeni. Odruch kładzenia uszu i gryzienia się wyraźnie stępił, ale nie znikł.
Wracając do mojego wyzwania ... już wcześniej wpadłam na pomysł, aby spróbować sił z Nurtem w pracy z ziemi. Za mną doświadczenia w pracy z Legią - klaczą (16 lat) o naturze uciekającej, na dole hierarchii społecznej, o żywym temperamencie i tendencji do zamykania się na otoczenie. Zdołałyśmy sie dogadać z ziemi. Pomyślałam, że jestem gotowa i mogę spróbować rozgryźć Nurta.
Tutaj moje zdziwienie. Nic podobnego! Zupełnie inny koń w pracy niż Legia. Na linie (lub w round-penie) koń ciężki, znudzony, olewający, z nieobecnym wzrokiem. Tak jakbym miała poruszać kamień a nie konia. Bardzo zniechęcające doświadczenie.
Dlatego jak nie musiałam - jakoś nie miałam serca do pracy z Nurtem. Nie było mi po drodze
Teraz, gdy sprawy formalne się wyjaśniły - nie mam łatwej wymówki. Wyzwanie jest wyzwaniem!
Po długich rozmowach z Martą ze Stanów i Eweliną, po przemyśleniu ich cennych rad i uwag.... zakasałam rękawy i jeszcze raz od początku podeszłam do systematycznej pracy z Nurtem z ziemi. Systematycznej - tzn w weekendy. Uznałam, że traktuje to jako własne doświadczenie. Jak mi się nie uda - to trudno. Nie muszę chłopaka przecież na siłę naprawiać.
O pierwszych spostrzeżeniach, porażkach i ... sukcesach napiszę następnym razem.
ogier: EASTER DUN IL JAC
cena: 15 000,00 zł
wałach: Midnight Roleski Jac AQHA
cena: 15,00 zł
klacz: Babette
cena: 7 500,00 zł
wałach: Smart Like Hollywood
cena: do uzgodnienia
dzisiaj, 19:17


