Magda Pawlowicz
Jamajka sama w terenie!
środa 15 grudnia 2010, 17:18
Napadało śniegu, tak solidnie:-) Jeszcze jest dość trudne podłoże bo śnieg nie trzyma sie tego co pod spodem a jest tam dużo lodu. W efekcie są pułapki. Ponieważ w zasadzie wszędzie koło domu jest lód (woda stała praktycznie na wszystkich łąkach jak była odwilż, rowy już się przelewają!) pojechałam Jamajką szukać miejsca gdzie by się dało jeździć. Znalazłam sobie ściernisko na małej góreczce piaszczystej i tam zrobiłam trening. Była bardzo fajna! Jak na zawodach będzie w połowie taka skupiona jak dziś w tym terenie to będzie sukces!
Tzn było tak: jak jechałam w stronę od stajni to niezbyt chciała iść (ale jak zaczynałam jeździć w teren z końmi to było to samo), nawet wpadła na pomysł, że można z zadu na łydkę odpowiedzieć:-) Ona to tak śmiesznie robi, zupełnie się nie złości tylko takie choooop zadkiem (w zwolnionym tempie:-) i potem już idzie. No i musiałyśmy odstać dopóki stado saren nie znikło w lesie, trzeba było je hipnotyzować wzrokiem:-) Póki jechałam na luźnej wodzy była bardzo zainteresowana otoczeniem, bardzo ją zaciekawiły dołki w śniegu powykopywane przez sarny i tropy na śniegu (koń tropiący albo co :-). Natomiast jak już dojechałam na to upatrzone miejsce i zaczełam coś robić to bardzo szybko sie skupiła i zaczeła pracować. Troszkę miała propozycję żeby już wracać (byłyśmy niezbyt daleko, jakiś kilometr od stajni prostą drogą, którą się zawsze WRACA z terenu). Troszkę mi próbowała popłynąć w stronę stajni i rozpędzała się "do domu". Ale cały czas była bardzo przyjemna w pysku, dopóki miałam kontakt całkowicie skupiona na mnie. Jak puszczałam wodze natychmiast zaczynała obserwować otoczenie z ogromną uwagą. W zasadzie się nie płoszyła, powrót do stajnie odbył się stępem na rzuconej wodzy (fakt że zaspy prawie do brzucha nie zachęcały jej do jakiś ekscesów, specjalnie wracałam możliwie najgłębiej w śniegu:-) Bardzo uważała na podłoże.
Myślę ze jak byśmy pojechały w taki teren spacerowy też by było dobrze a nawet mogło by być łatwiej, tylko podłoże jest bardzo niepewne, wolałam się trzymać tego jednego miejsca zdatnego do jazdy.
Jestem z niej dumna!
Tylko to siodło w którym na niej stale jeździłam też się już pomału robi za małe w łopatkach!
Potrzebna mi ujeżdżeniówka na słonia!
Funny polonżowałam, kopała się oczywiście w tym świeżym śniegu, najpierw nie chciała stępem, potem nie chciała galopem... kiepsko się nam dziś dogadywało, mocno była rozkojarzona. I byłam z nią na tym kółku wyścielonym gnojem, na łące jeszcze byłoby ślisko. Może jutro uda mi się wsiąść na nią, zobaczymy jakie będzie podłoże. W każdym razie ruszała się regularnie-ewidentnie te problemy które miała wynikały z tego że było twardo.
.
wałach: Mroczek
cena: 2 500,00 zł
ogier: ogier AQH
cena: do uzgodnienia
klacz: REDIA
cena: 6 000,00 zł
klacz: Flicka
cena: 5 500,00 zł
dzisiaj, 18:57
dzisiaj, 18:14
dzisiaj, 17:11
dzisiaj, 17:02


